W czwartkowe popołudnie, na własnym parkiecie młodym Dzierżoniowianom przyszło stanąć do walki z liderem rozgrywek SPR Chrobrym Głogów.
Początek spotkania był dość wyrównany. Obydwie drużyny bardziej angażowały się w atak, niż grę defensywną. Skuteczniejsi okazali się jednak zawodnicy z Głogowa.
Po kilku pierwszych minutach tablica wyników wskazywała 6:4 dla przyjezdnych.
W dalszej fazie meczu dała znać o sobie słaba skuteczność naszych chłopaków. Niecelne rzuty z dystansu, straty w ataku, brak organizacji w obronie pozwoliły naszym przeciwnikom odskoczyć pięcioma bramkami do rezultatu 10:15. Nawet przewaga dwóch zawodników na boisku nie była w stanie zmienić wyniku. Po pierwszej połowie zawodnicy z naszego miasta schodzili ze stratą 10 bramek.
Początek drugiej połowy również nie był udany dla naszego zespołu. Przeważający fizycznie zawodnicy z Głogowa bez skrupułów wykorzystywali kolejne akcje.
W 29 minucie piękną wkrętką popisał się Bartosz Berezak, jednak pojedyncze akcje nie były w stanie niczego zmienić. Pod koniec spotkania naszym zawodnikom udało się nieco nadrobić straty, jednak przewaga Głogowian wciąż była wyraźna i to oni kontrolowali grę. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 33:44 dla Głogowa.
W Piątek nasi zawodnicy wyruszyli z niewielką grupką kibiców do Świdnicy, aby zmierzyć tam się z miejscowym ŚKPR.
Podopieczni pana Łazora nie podłamali się porażką w meczu z liderem i wyszli na boisko bardzo zdeterminowani. Mimo tego, zaliczyli fatalny początek. Gospodarze prowadzili na samym początku 5:0. Reprymenda trenera z ławki zmotywowała naszych zawodników i dzięki dobrze zorganizowanej obronie młodzi szczypiorniści z Dzierżoniowa nadrobili straty do przeciwnika remisując z nim 5:5. W dalszej części meczu walka toczyła się bramka za bramkę, jednak końcówka wyraźnie należała do miejscowych zawodników. Na przerwę Żagiew schodziła ze stratą 5 bramek do przeciwnika.
W drugiej połowie cały zespół mocno wziął się do pracy i po kilku dobrych interwencjach w bramce Adriana Stachurskiego i bardzo konsekwentnej grze w ataku, którym kierowali głównie Konrad Cegłowski i Michał Walczak w żagwistów wstąpił nowy duch, który pozwolił im wyjść na prowadzenie jedną bramką. Zaniepokojony trener Świdnicy wziął czas. Gra toczyła się bramka za bramkę i na 15 minut przed końcem, trener Maciej Łazor wezwał do siebie Konrada Cegłowskiego i za dyskusję odesłał go do szatni. Gra naszych zawodników załamała się, stracili oni 8 bramek nie zdobywając żadnej i ostatecznie Żagiew przegrała 30:23.
|